Odbyliśmy kolejny spływ klubowy. Zaczęła się tworzyć nowa tradycja. Na klubowe spotkania i imprezy turystyczne zapraszamy sympatycznych znajomych , członków innych kół i klubów naszego oddziału oraz osoby z innych stowarzyszeń. Ostatni spływ znowu był „wspólną imprezą „Pruthenii i Kilwatera. Zaczęło się pięknie. Spotkanie na dworcu kolejowym w Olsztynie i wyjazd do Łęgajn, potem spacer nad rzekę Pisę. Słoneczny poranek i miłe rozmowy na trasie. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od miejsca w którym jeszcze przed wojną prowadzono badania archeologiczne. Do naszej grupy dołączyły trzy osoby z sąsiedniego domu i pies. Wysłuchaliśmy wspaniałych i ciekawych rzeczy z dalekiej historii i obecnych czasów. „Dojechały” nasze kajaki. Przygotowaliśmy sprzęt, krótka odprawa popłynęliśmy – rzeką Pisą do jeziora Wadąg. Planowy postój w okolicy Barczewka. Doszliśmy do miejsca w którym znajdowało się „pierwsze Barczewo”, obecnie Barczewko. Te same opowiadania w jakimś pomieszczeniu nie zrobiłyby takiego wrażenia. Staliśmy na rozległym pagórku, na nim kiedyś było miasto i istniało życie. Wspaniała sprawa – kajakami do archeologii. Kiedy wróciliśmy nad brzeg jeziora zaczęło nieźle padać. Mieliśmy pierwszą nieplanowaną przerwę w spływie. Jezioro Wadąg było dla nas łaskawe, no może trochę „mocniej dmuchało”. Na rzece Wadąg znowu dopadł nas deszcz i kolejna przerwa na trasie. Postanowiliśmy zakończyć naszą wyprawę przed Elektrownią Wadąg. Nawet wędkarze zabierali swoje zabawki i wracali do domów. W planie mieliśmy dopłynięcie do Elektrowni Łyna, rzeką Łyną do Sendyt i zwiedzanie. Koniec spływu miał nastąpić koło Mostu Smętka. Jeszcze to zrealizujemy.
Serdecznie dziękuję:
Dr Mirosławowi Hoffmanowi z Pruthenii za życzliwą pomoc w opracowaniu trasy i wspaniałe opowiadania archeologiczne.
Janowi Nowakowi z Kilwatera za pomoc opracowani logistyki spływu.Krzysztofowi Maculewiczowi za kajaki i za odrobinę słońca na trasie.
Pracownikom Lasu Miejskiego i Elektrowni Wadąg za życzliwość przy organizowaniu spływu.
Załogom z Pruthenii i z Kilwatera za tradycyjnie dobry humor i wspaniałą atmosferę na spływie.
Do zobaczenia na następnych spływach, rejsach, wycieczkach rowerowych.
Andrzej Przybylski
