Dzień Świra
Nie dzień świra a trzy dni i nie jednego świra a czwórki świrów. Tak wzięło mnie na odwagę i cała załogę zakwalifikowałem do świrów, chociaż kto wie może tylko jeden. Tak pisze o sobie tak na wszelki wypadek. Świr to nie tylko negatywne określenie w naszym przypadku, ale pozytywne. Ludzie nastawieni na rozwijanie własnych pasji i zainteresowań i co ważne potrafiący je realizować. Wiek ma tu też znaczenie nie jesteśmy młodzi a tak, żeby się za bardzo sie postarzać to emerytura plus. To nie był żaden spektakularny wyczyn, ale po prostu majowy rejs czterech pasjonatów żeglarstwa po Wielkich Jeziorach Mazurskich. A bardziej szczegółowo po Śniardwach i Sekstach. Dlaczego rejs świrów a no, dlatego, że jacht nazywał się Dzień Świra z czarterowni „Pasat” w Popielnie. Załoga Józek, Anka, Czarek z „kochanką” i Piotr skipper. Najważniejsza na rejsie była kochanka. Kto to?? Nie, kto to, ale co to. To gitara towarzysząca Czarkowi we wszystkich eskapadach. Czarek z „kochanką” umilał wieczory – idzie mu to bardzo sprawnie i bardzo muzycznie i wokalnie. Jeżeli chodzi o pływania to Windy.com bardzo nam to ograniczał jak się później okazało bezpodstawnie. Wieszcząc burze i silne wiary. Wszystkie wieże mrugały do nas ostrzegawczo 40sek/minutę. Wszędzie była burza, ale nie na naszym akwenie. Popływaliśmy to tu to tam, to Kaczerajno, odwiedziliśmy port w Niedźwiedzim Rogu i Czarci Ostrów. W porcie ogromne zmiany inwestycyjne. Będzie superrrr!, jak się zakończą. Jak na końcówkę maja i nie weekend to na Śniardwach sporo łódek. Może ich z dziesięć i MY.
Serdeczne Ahoj dla pasjonatów,
Piotr



