Przeterminowana Noc Świętojańska,

Nazwa chyba trafiona, skoro spóźniona impreza jest chyba o 20 dni. Nie, Nie z naszej winy! Ratowaliśmy się 23/24.06 zresztą kajakarze też przed katastrofalnym załamaniem pogody. Zwyciężył zdrowy rozsądek. Plan był taki: wybraliśmy w tym roku j. Drwęckie w Ostródzie a na wspólne obrzędy i imprezy plenerowe na wyspie Orzechowej. Kajakarze mieli płynąć rzeką Drwęcą od młyna i oberży Mariaszek. Wyszło, że nie wyszło. Drugi termin to 11-12.07.2026. Jedna łódka Sasanka i zero kajaków. Prawda, że skromnie. Prawda jest też taka, że był kłopot z wyszukaniem nawet tej naszej jednej łódki. Kajakarze nie mogli natrafić na sensowne kajaki w sensownej cenie.

Dla nie zorientowanych napiszę, że j. Drwęckie jest początkiem kanału którym można dopłynąć aż do Bałtyku. My takiego planu nie mieliśmy. Pogoda tym razem dopisała chociaż nie obyło się bez deszczu. Popłynęliśmy przez j. Pałzeńskie i kanałem do j. Szeląg Wielki. Urokliwa trasa, brzegi kanału nie olarsowane. Ofaszynowanie w bardzo kiepskim stanie, ale właśnie to robiło klimat. Nisko zwisające konary i gałęzie drzew robiły tunel, a w tunelu Sasanka i my i tylko my. Żeby dotrzeć do j. Szeląg Wielki trzeba pokonać dwie śluzy. Pierwsza śluza w Ostródzie i druga Śluza Mała Ruś. Małe to śluzy szerokość 3,5m, wrota drewniane, basen śluzy z czerwonej cegły pamiętające chyba czasy budowy. Na j. Szeląg zacumowaliśmy na gminnej piaszczystej plaży z mały pomostem i wiatą. Wysprzątane, TOI-TOI-ka nawet z papierem. Nikogo więcej. Trochę popadało a my szczęśliwi pod wiatą pałaszujemy wieczorny posiłek, popijając wino, śpiewając co nieco do tych piosenek co ją zagrał Czarek. Było dobrze ciemno jak nas sen zmorzył. Orfeusz objął mnie swoim objęciem i raczył solo: Czwarta nad ranem, Może sen przyjdzie, Może mnie odwiedzisz, Już piąta, Może sen przyjdzie, Może mnie odwiedzisz.

Rankiem popłynęliśmy do Starych Jabłonek. Płoty skutecznie odgrodziły nas od wsi. Pochodziliśmy to tu to tam i czas był na nasz powrót. Wiało na same halsy. Nie szukaliśmy lepszej przystani. Tam było dobrze. Pokonaliśmy kanał i dwie śluzy i pochwałę za wpłynięcie do śluzy na jajeczko jak powiedziała pani śluzowa. Pokręciliśmy się po j. Ostródzkim i tak się zakończyło co się zakończyć niestety musiało.

Załoga: Iza, Anka, Natalia, Czarek, Piotr i kochanka Czarka.

Ten rejs się zakończył a niebawem płyniemy na Bałtyk. Tym razem z Gdańska do Szczecina na święto morza Żagle 2026 i zlot żaglowców. Z pewnością dam znać.